Rada Działalności Pożytku Publicznego liczy 60 osób, opiniuje projekty ustaw i formalnie doradza minister ds. społeczeństwa obywatelskiego. Problem w tym, że nie ma prawnika, nie ma zaplecza merytorycznego, strona rządowa nie przychodzi na posiedzenia zespołów problemowych, a ministerstwo odmawia udostępnienia projektu najważniejszej ustawy dla trzeciego sektora. Po pół roku w RDPP opowiadam, jak to wygląda od kuchni – i czego brakuje, żeby dialog obywatelski był czymś więcej niż formalnym obowiązkiem.
Jak wygląda praca w Radzie Działalności Pożytku Publicznego od kuchni
Czym jest RDPP i jak działa
Michał Szymanderski-Pastryk: Dzień dobry Państwu. Chciałbym pokrótce opowiedzieć o działalności Rady Działalności Pożytku Publicznego (RDPP), której zostałem członkiem pół roku temu. Z części również pewnie poparcia Państwa.
I po prostu czuję, że jakoś po tym pół roku już na tyle dobrze gdzieś rozeznałem się w tym, jak funkcjonuje Rada, czym ona się zajmuje i jakie przed sobą stawia cele, że dobrze by było tak się trochę pokrótce sprawozdać, rozliczyć z tego. Ale też trochę tak po prostu edukacyjnie opowiedzieć o tym, czym ta Rada jest, no bo pewnie po prostu większość osób nie ma o tym pojęcia, nawet jeżeli o niej słyszało, no to nie wie po prostu, jak przebiegają obrady i w ogóle nad czym Rada pracuje.
I może na początku takie w ogóle krótkie wyjaśnienie, z czego się składa Rada i w ogóle o co w niej chodzi. Rada się składa aktualnie z 60 osób, około 60 osób. To są w około połowie przedstawiciele strony rządowej – wiceministrowie, dyrektorzy, dyrektorki departamentów wskazane przez właśnie ministerstwa. Jest również kilka osób z dużych korporacji samorządowych i jest również kilka osób bezpośrednio wskazanych przez ministrę do spraw społeczeństwa obywatelskiego. I po drugiej stronie zasiada również około połowa strony pozarządowej.
Zespoły problemowe i posiedzenia plenarne
I w ogóle czym się zajmuje Rada Działalności Pożytku Publicznego? Ona pracuje w podziale na takie zespoły problemowe, które obejmują różne branże. Na przykład mamy zespół problemowy do spraw edukacji, kultury, komunikacji i takich właśnie kilku rzeczy. Na przykład mediacji, więc jeżeli też są jakieś takie konflikty na polu organizacja pozarządowa – jakaś instytucja publiczna, no to wtedy my właśnie możemy jakoś w tym mediować.
Do tych zespołów problemowych resorty, ale również inne instytucje, mają możliwość – na przykład Sejm – kierują projekty ustaw, żebyśmy my jako Rada Działalności Pożytku Publicznego no wypowiedzieli się albo to właśnie pozytywnie opiniowali, albo negatywnie i również wskazali jakieś dodatkowe kwestie. No i to się odbywa głównie na tych zespołach problemowych. Co dwa miesiące odbywają się posiedzenia plenarne i tak naprawdę większa część pracy odbywa się w zespołach problemowych.
To znaczy to tam my się spotykamy albo na callach, albo po prostu mailowo i dyskutujemy nad tym, w jaki sposób opiniujemy dany projekt. I mówiąc uczciwie, tych projektów jest za dużo. To znaczy my jako Rada nie jesteśmy w stanie ich wszystkich przerobić.
Za dużo projektów, za mało wiedzy
Nie jesteśmy w stanie ich przerobić i trochę tak pod względem liczby, i też merytorycznie. To znaczy część projektów, które do nas trafia, no po prostu my się na tym nie znamy. Mimo tego, że ta strona pozarządowa to jest 30 osób, to nie jest tak, że reprezentujemy każde środowisko pozarządowe jakie jest w Polsce i po prostu w pewnych obszarach możemy albo nie dostrzegać interesu jakiejś organizacji – na przykład jak do nas przychodzi jakiś projekt ustawy – no albo po prostu możemy nie mieć odpowiedniej wiedzy merytorycznej.
I tutaj jest taki pewien pierwszy dość istotny problem z działalnością Rady Działalności Pożytku Publicznego. Ona nie ma żadnego aparatu merytorycznego, który by ją obsługiwał. My mamy jakiś tam aparat administracyjny, a i to nieduży – to znaczy mamy sekretariat, który jakby to obsługuje, czyli zwołuje posiedzenia, sporządza protokoły z posiedzeń, organizuje głosowania – ale no to jest tylko to. To znaczy to jest takie techniczne zarządzanie funkcjonowaniem Rady, ale nie mamy aparatu merytorycznego. Nie mamy zresztą prawnika, do którego moglibyśmy o coś zapytać. Nie mamy osób, które specjalizują się w określonych dziedzinach, które moglibyśmy o coś zapytać.
Strona rządowa nie przychodzi na zespoły
No istotne jest również to, że po prostu w samej Radzie ta strona pozarządowa, no to są osoby, które jednocześnie pełnią funkcje w swoich organizacjach, są prezesami, prezeskami, różne rzeczy robią, no więc po prostu tego czasu, tej doby nie starcza. No i te rzeczy zazwyczaj się robi w późnych godzinach – pisze się projekty, pisze jakieś opinie, czy czyta się projekty ustaw.
No i trzeba też przejść do strony rządowej i tu, no niestety, musi paść pewien zarzut do strony rządowej. To znaczy o ile ona stawia się na posiedzeniach plenarnych, które odbywają się raz na dwa miesiące, o tyle ona niestety nie stawia się na posiedzeniach zespołów problemowych. A więc jeżeli my dyskutujemy na przykład jakieś ustawy czy jakieś zagadnienia związane z materią tego resortu, to my po prostu nie mamy na bieżąco przedstawiciela, przedstawicielki tego ministerstwa i to utrudnia dialog.
To znaczy my jako ciało dialogu społecznego, jako ciało, którego zadaniem jest doradzać pani minister do spraw społeczeństwa obywatelskiego, no powinniśmy mieć stały kontakt z przedstawicielami, przedstawicielkami resortów. Co prawda jako Rada Działalności Pożytku Publicznego możemy zapraszać na nasze spotkania – czy to zespołów problemowych, czy na posiedzenia plenarne – osoby z różnych resortów i te osoby faktycznie przychodzą i odpowiadają nam na różne pytania, wyjaśniają nam pewne kwestie. No ale to powinno funkcjonować w ten sposób, że na tych posiedzeniach zespołów problemowych te osoby z departamentów czy to z różnych resortów są stale, więc po prostu żeby ten dialog był płynny. Niestety to się nie dzieje, strona rządowa pod tym względem nie jest szczególnie aktywna.
Rozkrok między detalami a metatematami
Jako Rada też jest taka kwestia, że my trochę stoimy w rozkroku. To znaczy z mojej perspektywy – i wiem, że na pewno część osób z Rady również podziela tę perspektywę – my trochę za bardzo skupiamy się na tych kwestiach takich bardzo branżowych, bardzo detalicznych, a powinniśmy skupiać się trochę bardziej na tych dużych rzeczach, które dotyczą całego sektora, czy jakichś takich meta-perspektywach.
I dobrym przykładem jest tu ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, którą Departament do Spraw Społeczeństwa Obywatelskiego zapowiedział, że będzie nowelizował. Zapowiedział dwie nowelizacje, tak zwaną małą i tak zwaną dużą. No i aktualnie Departament pracuje nad małą nowelizacją. My o tym dowiedzieliśmy się dwa miesiące temu na poprzednim posiedzeniu plenarnym. No i wtedy zwróciliśmy się do Departamentu, żeby w takim razie nam udostępnił projekt, żebyśmy jako Rada Działalności Pożytku mogli się wypowiedzieć na temat ustawy o pożytku, która jest taką najważniejszą w zasadzie ustawą dla trzeciego sektora i konstytuuje jego działalność.
Ministerstwo nie udostępnia projektu ustawy
Niestety ministra zdecydowała, że nam nie udostępni tego projektu. I oczywiście ona formalnie tego nie jest zobligowana – to znaczy nie ma obowiązku udostępniania Radzie Działalności Pożytku Publicznego projektu, który jeszcze nie wyszedł z rządu. Ale no trochę mamy poczucie, ja mam takie poczucie – nie chcę się wypowiadać w imieniu innych członków i członkiń Rady – no ale ja mam takie poczucie, że to nie tak powinno wyglądać.
To znaczy, że jeżeli my jesteśmy ciałem doradczym, ciałem, które funkcjonuje przy ministrze, no to dobrze by było, żeby właśnie tam się odbyła jakaś forma, nie wiem, prekonsultacji z nami takiego projektu. Bo inaczej efekt będzie taki, że prawdopodobnie ten projekt wyjdzie, on będzie później przez nas prawdopodobnie dość mocno poprawiany. Albo nie, no może wyjdzie świetny, ale no zazwyczaj jest tak, że po prostu dobre projekty to są te, które są dobrze skonsultowane. No więc fajnie by było, żeby on był dobrze skonsultowany. No i my jako Rada go nie otrzymaliśmy. No więc to jest takie trochę frustrujące dla części Rady.
Ustawa o pożytku, strategia, Rada Dialogu Obywatelskiego
I to jest właśnie ten taki metatemat, którym ja uważam, że my jako Rada powinniśmy się zajmować. To powinien być jeden z najważniejszych naszych tematów, a się nie zajmujemy. Więc to jest taka rzecz.
Również takimi rzeczami dużymi, które uważam, że Rada powinna się zajmować, to jest na przykład strategia rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, o której się mówi od lat, czy chociażby powołanie Rady Dialogu Obywatelskiego, która albo mogłaby zastąpić Radę Działalności Pożytku Publicznego, albo powstać obok niej. Rada by się wtedy zajęła już takimi naprawdę bardzo technicznymi rzeczami, czyli właśnie ustawą o pożytku, wolontariatem, tego typu rzeczami, takimi rozwiązaniami – RODO i w ogóle jakimś, wiecie, takim funkcjonowaniem trzeciego sektora od strony formalno-prawnej. No i właśnie ta Rada Dialogu Obywatelskiego zajmowałaby się tymi właśnie takimi, no, rozwojem tego dialogu między stroną rządową a stroną społeczną.
Dylemat: detale na zespołach, strategia na plenarnych
I teraz właśnie to jest jakby – tak jak wspomniałem – jesteśmy w takim rozkroku. To znaczy chcielibyśmy się zajmować tymi rzeczami, czyli część Rady chciałaby się zajmować tymi meta. Te meta, wiadomo, że są ważne, inne organizacje nas o to pytają, a jednocześnie czujemy, że to jest właśnie poniekąd ta nasza kompetencja, to jest ten obszar, którym powinniśmy się zajmować. Ale poniekąd zajmujemy się bardzo detalicznymi rzeczami, które – o ile ja rozumiem, jak najbardziej zgadzam się, że one powinny funkcjonować na zespołach problemowych i to jest to miejsce właśnie, gdzie powinniśmy zaprosić kogoś z ministerstwa, gdzie też moglibyśmy usłyszeć głos kogoś z ministerstwa, czy fajnie by było, żebyśmy mieli jakieś takie zaplecze merytoryczne, które mogłoby nas wspierać na bieżąco – no ale to właśnie powinno być na zespołach problemowych, a te posiedzenia plenarne czy po prostu jakaś taka działalność ogólna Rady powinna dotyczyć tych takich dużych bardzo rzeczy.
I to jest to, jaki mamy teraz poniekąd dylemat z Radą, jak ona dalej powinna wyglądać. Ja mam poczucie, że my jako strona pozarządowa trochę nie jesteśmy w stanie tego sami narzucić – to znaczy to musi być po stronie rządowej, czyli tej politycznej, decydenckiej. My nie mamy narzędzi wpływu na to. My nie możemy powiedzieć – tak, a tak ma funkcjonować Rada i macie się dostosować.
Czego oczekuję od ministerstwa
My funkcjonujemy zgodnie z ustawą i zgodnie z tym, jakie mamy możliwości, i trochę zgodnie z tym, co nam de facto resorty prześlą, na ile będą chętnie nas chciały włączać w tą swoją pracę. Oczywiście ja trochę, żeby to nie wybrzmiało tak, że narzekam na to, że my dostajemy te różne dokumenty z ministerstw.
Ja uważam, że na aktualnym etapie my musimy dostawać ich jak najwięcej i w zasadzie wszystko powinno być z nami konsultowane, co oczywiście jakkolwiek dotyczy strony pozarządowej, ponieważ nie ma innego ciała, które mogłoby to konsultować i w jakiś sposób reprezentować organizacje pozarządowe.
Problem z legitymacją
Oczywiście jest debata i pewna, no tak, zasadna wątpliwość na temat tego, na ile my mamy realną legitymację do reprezentowania organizacji pozarządowych, no bo my zostaliśmy powołani poprzez powołanie. To znaczy nas po prostu wskazała ministra. To nie jest tak, że odbyły się jakieś wybory, czy nie wiem, czy my jesteśmy przedstawicielami jakichś konkretnych dużych federacji, które reprezentują, nie wiem, mają jakiś próg reprezentatywności, jak załóżmy w Radzie Dialogu Społecznego. My po prostu zostaliśmy powołani, wybrani w zasadzie z palca przez ministrę. Oczywiście my się zgłosiliśmy do kandydowania, no ale jakby tak, zostaliśmy po prostu powołani tak z palca.
No więc pytanie, czy my reprezentujemy cały sektor. No i na pewno nie. Na pewno nie reprezentujemy całego sektora, więc też nie jest tak, że my możemy powiedzieć – o, reprezentujemy cały sektor i konsultujcie z nami wszystko. Ale jako że nie ma innego tego typu ciała, które mogłoby jednak utrzymywać ten kontakt z bazą, nazwijmy to, i utrzymywać kontakt ze stroną pozarządową i być w dialogu ze stroną rządową, to ja uważam, że do nas powinno tych rzeczy trafiać jak najwięcej.
Pomysł na wzmocnienie zespołów problemowych
Taką koncepcją, która kiedyś mi przyszła do głowy, jest to, że jeżelibyśmy mieli znacznie silniejszy aparat administracyjny, który mógłby obsługiwać Radę, no to rozwiązaniem byłoby to, że mamy te zespoły problemowe, każdy zespół problemowy możliwe, że musiałby mieć własnego sekretarza ze strony Rady, który by go wspierał administracyjnie, i on by zapraszał na posiedzenia zespołów problemowych osoby, no po prostu organizacje pozarządowe, które mogłyby wypowiedzieć się właśnie w zakresie materii jakichś dokumentów, które do nas trafiają, jakichś projektów ustaw.
Dzięki temu, no załóżmy, projekty ustaw dotyczące na przykład kas rejestrujących, Karty Nauczyciela czy rzeczy, o których czasem jedna albo dwie osoby z całej Rady w ogóle mają jakiekolwiek pojęcie, czasem nie mamy żadnego pojęcia – no właśnie, żeby zapraszać organizacje, które mają o tym pojęcie, mogą coś ciekawego powiedzieć i mogą, no i po prostu realnie to dotyczy ich działalności.
Dlaczego nagrywam ten film
Więc mamy tak jakby Radę – ja sam, znaczy ja mimo tego właśnie, no dlatego trochę też nagrywam, znaczy ja w ogóle chciałem wstępnie pisać artykuł, ale gdy zacząłem pisać ten artykuł, to okazało się, że on jest zbyt zagmatwany, to jest zbyt skomplikowane i wyszło mi z tego strasznie dużo tekstu, więc uznałem, że po prostu nagram film i właśnie dlatego to zrobiłem. Bo po prostu ja po tym pół roku tak naprawdę wciąż nie do końca wiem, czym jest Rada.
To znaczy ja – jakby temat tego, czym ma się zajmować Rada, pojawia się na każdym posiedzeniu Rady, regularnie jest dyskutowany, jaka jest nasza rola, jaką mamy legitymację, kim my dokładnie jesteśmy. Więc pokazuje to dość dobrze, że jest tu jakiś problem.
Oczekiwanie wobec ministry
Moje oczekiwanie trochę byłoby takie, że ministra by to wzięła na siebie – ona powinna narzucić poniekąd, jaka jest ta rola Rady i jakie ona ma ambicje wobec Rady. Ja bym miał nadzieję i takie oczekiwanie, że te ambicje powinny być dość duże – znaczy naprawdę dobrze by było, żeby powstała Rada Dialogu Obywatelskiego w dłuższej perspektywie.
Aktualnie na zespole do spraw dialogu obywatelskiego w Radzie Działalności, czy właśnie zespole problemowym, który mamy w tej materii, toczy się dyskusja o tym, jak powinna wyglądać taka Rada, jakie powinny być jej zręby. No, tylko problem polega na tym, że niestety jest tam sama strona pozarządowa. Znaczy, tak jak mówiłem, strona rządowa niezbyt chętnie się stawia na posiedzeniach zespołów problemowych, a więc my tam siedzimy sami, sami w swoim sosie tam się gotujemy.
To są naprawdę dobre dyskusje, ciekawe dyskusje, ponieważ mamy nawet po stronie pozarządowej bardzo różne perspektywy. Nie zmienia to faktu, że my później, nawet jeżeli coś z siebie wyprodukujemy, jedziemy na jakiś projekt, to to jedzie jako projekt tylko strony pozarządowej i nie będzie projektem skonsultowanym w jakiś sposób strony rządowej ze stroną pozarządową i konkretną propozycją.
To jest pewna wada i ja bym miał oczekiwania wobec ministerstwa, wobec ministry do spraw społeczeństwa obywatelskiego, że ona trochę zainicjuje to wszystko i trochę weźmie na siebie to poprowadzenie. No bo jakby trochę tego powinniśmy oczekiwać. Jako strona pozarządowa właśnie tego powinniśmy oczekiwać, że ministra będzie skutecznie zabiegała o to, żeby reprezentacja organizacji pozarządowych była widoczna i dostrzegalna w takim kontekście, w jakim powinna być w mojej ocenie.
Angażujcie się w ciała dialogu
I chyba tyle. Ja w ogóle zachęcam do obserwowania tego, co się dzieje z ciałami dialogu, ponieważ Rada Działalności Pożytku Publicznego to jest takie, nazwijmy to, naczelne krajowe ciało, ale są jeszcze wojewódzkie Rady Działalności Pożytku Publicznego, są często w dużych miastach osobne rady, jak również jeszcze w dużych miastach zazwyczaj są mniejsze rady tam zajmujące się jakimiś konkretnymi branżami, np. Komisje Dialogu Społecznego w Warszawie.
Więc ja zachęcam do obserwowania, co się z tym dzieje, i zachęcam was do angażowania się, ale nie tylko do tego, żeby w ogóle startować do tych rad itd., ale do tego, żeby być w kontakcie z osobami, które tam są. To znaczy ja przez ostatnie pół roku od mojej obecności w Radzie Działalności Pożytku Publicznego otrzymałem tylko raz maila od jakiejś organizacji, która ewidentnie prowadzi działania rzecznicze i chce nam przedstawić, w jaki sposób, jakie ona ma stanowisko w jakimś tam temacie. Więc wiecie, tak na to, że pół roku tam jestem obecny, a nasze maile są dostępne po prostu na stronie Rady, no to trochę niewiele.
Wasze opinie mają wpływ
Więc ja zachęcam do prowadzenia tych działań rzeczniczych, do interesowania się tym, kto jest u was w ciałach dialogu społecznego, kto jest w krajowym, kto jest w lokalnym, i kontaktowania się z tymi osobami. Bo to jest też tak, że wiecie, te nasze opinie są czytane w ministerstwach. To znaczy my realnie ten wpływ mamy. Ja naprawdę nie chcę deprecjonować naszego wpływu.
To znaczy my jako Rada Działalności Pożytku Publicznego przesyłamy opinie, opiniujemy projekty i te opinie mają wpływ później w resortach na ostateczny projekt ustawy. A też jest to zawsze taki argument – te nasze projekty uchwał są publiczne, wy możecie je pobrać ze strony internetowej, możecie zobaczyć, w jaki sposób Rada się wypowiada w różnych kwestiach, i możecie się później też na nie powoływać. Wiadomo oczywiście, że to nie jest jakieś prawo stanowione, nie? Jakby to jest jakiś dokument.
Ale jest to Rada, która działa formalnie, działa w oparciu o ustawę o pożytku. Jest to jakaś grupa organizacji pozarządowych, również strona rządowa – to znaczy ta Rada, jeżeli my przyjmujemy jakąś uchwałę, jakieś stanowisko, to my je przyjmujemy wspólnie. To znaczy strona rządowa również tam jest, więc cała Rada Działalności Pożytku przyjmuje określoną uchwałę, więc wy możecie później też już gdzieś tam argumentować, nie wiem, czy na poziomie lokalnym, czy na komisjach sejmowych, czy coś, że Rada w jakiś sposób coś zaopiniowała.
Więc zachęcam po prostu do takiego ogólnego rozeznania w tym, jak działają ciała dialogu społecznego, no bo po prostu jakby one mają realny wpływ, można z nich realnie korzystać i oddziaływać i działać rzeczniczo.
I to chyba tyle. Jeżeli byście mieli jakieś pytania, to piszcie, dajcie znać może w jakimś komentarzu czy coś. Postaram się na to odpowiedzieć. Jeżeli nie będę umiał, to może uda mi się oznaczyć zresztą kogoś z Rady, żeby udzielił na to odpowiedzi, bo po prostu wydaje mi się, że to jest dobrze, żeby po stronie pozarządowej było dość dobre rozeznanie, czym ta Rada jest, jakie są jej możliwości i w jaki sposób można angażować się w jej działalność. No i tyle. Bardzo wam dziękuję.
