76 miliardów euro z polityki spójności trafia do Polski, a większość sektora pozarządowego nawet nie wie, kto decyduje, na co te pieniądze pójdą. Odpowiedź brzmi: komitety monitorujące. 25 ciał kolegialnych, 500 osób, w tym po dziewięciu przedstawicieli organizacji pozarządowych w każdym z nich.
Rozmawiam z Iwoną Janicką, która zasiada w kilku z nich, o tym, jak wygląda ta robota od środka – i dlaczego sektor pozarządowy musi się przygotować do nowej perspektywy, zanim będzie za późno. O tym w najnowszym odcinku „Widoku z Trzeciego Sektora”.
Iwona Janicka jest ekspertką od funduszy europejskich i działaczką obywatelską, od ponad 20 lat związaną ze środowiskiem organizacji pozarządowych. Członkini Rady Działalności Pożytku Publicznego oraz przewodnicząca Wielkopolskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Reprezentuje organizacje pozarządowe w komitetach monitorujących fundusze europejskie – jest członkinią Komitetu Monitorującego KPO, przewodniczącą Grupy Roboczej ds. Społeczeństwa Obywatelskiego w Komitecie Monitorującym Program Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego (FERS) oraz w Komitecie Monitorującym Program Fundusze Europejskie dla Wielkopolski. Związana z Kongresem Kobiet, Koalicją Equality Watch, SOS Edukacja, wcześniej członkini zarządu Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych (2017–2022) i prezeska Fundacji Aktywności Lokalnej (2015–2022).
Widok z Trzeciego Sektora – O komitetach monitorujących fundusze unijne
Ciało, o którym mało kto słyszał
Michał Szymanderski-Pastryk: Dzień dobry Państwu. Witam w kolejnym Widoku z Trzeciego Sektora. Będziemy dzisiaj rozmawiać o kwestii, która nie porywa tłumów, ale im bardziej ją odkrywam, tym bardziej zdaję sobie sprawę, jak jest to znaczący obszar dla sektora pozarządowego. Naszą gościnią jest dzisiaj Iwona Janicka.
Iwona Janicka: Dzień dobry, dobry wieczór, w zależności, kto kiedy tam nas połączy.
Michał Szymanderski-Pastryk: Iwono, ty masz wiele tytułów, ale w kontekście naszej rozmowy najważniejsza jest kwestia, że jesteś ekspertką od funduszy unijnych oraz członkinią Rady Działalności Pożytku Publicznego (RDPP). Jesteś również członkinią ciała, które zaraz jak niektórzy usłyszą, możliwe, że uznają – jesteśmy za daleko, ja już odpadam. Czyli jesteś w komitecie monitorującym wydatkowanie.
Iwona Janicka: To zależy co. Przykładowo Komitet Monitorujący Program Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego (FERS) na lata 2021–2027. Przedstawicielka zorganizowanego społeczeństwa obywatelskiego.
Michał Szymanderski-Pastryk: Właśnie.
Iwona Janicka: To przykładowo jeden z tych komitetów monitorujących, bo jak powiemy, że jest Komitet Monitorujący Krajowy Plan Odbudowy (KPO), to jakoś wszyscy myślą, że wiedzą, o co chodzi.
Michał Szymanderski-Pastryk: Bardziej zrozumiały. Zaraz przejdziemy do tego KPO, ale właśnie chodzi o te komitety monitorujące. Iwono, to jest tak skomplikowana materia, tak zbiurokratyzowana – ale jakbyś mogła spróbować wyjaśnić komuś, tak jak dziesięciolatkowi, czym jest komitet monitorujący? Co to jest za ciało?
Co tu się właściwie monitoruje
Iwona Janicka: To ja po pierwsze powiem paradoksalnie, że niekoniecznie monitorujemy wydatki. Chociaż jak ktoś bardzo się uprze, to również. Jeśli na przykład ktoś zajmuje się tematyką osób z niepełnosprawnością albo równością płci, to bardzo ważne jest, żeby taka osoba, która jeszcze działa w organizacjach pozarządowych, była w komitecie monitorującym. Aby wszystkie decyzje dotyczące tego, jak planujemy, żeby się zmieniała Polska w konkretnym obszarze – żeby to było zgodne z tematyką równości płci albo dostępności dla osób z niepełnosprawnościami.
Michał Szymanderski-Pastryk: Dobra, tu się zatrzymajmy, bo zaczynamy wchodzić na abstrakcyjny obszar.
Iwona Janicka: Mogę podać przykłady, bo to chyba będzie lepiej działać.
Michał Szymanderski-Pastryk: Dajmy na jakimś przykładzie.
Iwona Janicka: Wyobraźmy sobie, że jest program regionalny, czyli mamy obszar województwa. Małopolski, wielkopolskiego.
Michał Szymanderski-Pastryk: Co to znaczy program regionalny? Jako zwykły zjadacz chleba – jak ja widzę, czym jest program regionalny?
Iwona Janicka: Mamy 16 województw i dla każdego urząd marszałkowski. Teoretycznie, co do zasady w dialogu z organizacjami pozarządowymi, ze związkami zawodowymi, z biznesem, z pracodawcami, z samorządami – wypracowali jakiś plan, koncepcję: jak będzie się zmieniał region z wykorzystaniem funduszy europejskich w konkretnym okresie.
Michał Szymanderski-Pastryk: Czyli jak jadę pociągiem z Łodzi do Warszawy i widzę tam napisane „Fundusze Europejskie dla Łódzkiego” – to są pieniądze z tego programu.
Iwona Janicka: Z tego programu. Urząd Marszałkowski przygotował program, zapisał cele, pieniądze podzielono na poszczególne regiony i prawdopodobnie odbyło się posiedzenie Komitetu Monitorującego, gdzie zatwierdzono albo konkretne inwestycje strategiczne – czyli że tyle chcemy na kolej i tu nie będzie to konkurowało z czymś innym – albo zatwierdzono pewne kryteria, zasady dla konkursu. Czyli wtedy będą te na przykład konkursy dla przedszkoli. Ale wracając do tej kolei.
Wpływ realny, nie teoretyczny
Michał Szymanderski-Pastryk: Chodzi mi o to, że komitet monitorujący ma wpływ na to, jakie fundusze w ogóle będą?
Iwona Janicka: Też. Ale też według jakich zasad będziemy je wydatkować. Czyli marszałek nie tylko ma zabezpieczone pieniądze na kolej, ale później musi zwołać posiedzenie Komitetu Monitorującego i przedstawić zasady, według których w ogóle będzie mógł ten projekt realizować.
Michał Szymanderski-Pastryk: Czyli jak będzie się wybierało realizatora projektu? W jaki sposób będzie konkurs ogłaszany?
Iwona Janicka: Konkurs albo zasady, bo to może być, my to nazywamy fiszką projektową – czyli według jakich zasad będzie realizowany ten projekt kluczowy. W przypadku kolei wnioskodawcą co do zasady będzie konkretny departament albo jakaś instytucja powiązana z Urzędem Marszałkowskim. Czyli już sami siebie jakby wybrali, ale my jako komitet monitorujący w wyjątkowych sytuacjach wyrażamy zgodę. To też jest po to, żeby powiedzieć „halo, halo, ale tu może być naruszenie unijnej zasady pomocniczości”. Czyli jeśli by za dużo było takich projektów, gdzie można by było ogłosić konkurs, to byśmy musieli zainterweniować.
Ale wracając do kolei – wybieramy kryteria. I może się zdarzyć, że jestem w tym komitecie monitorującym i pada kwestia, jak będzie ten tabor wyglądać. I między wierszami wydaje mi się, że nikt nie wspomniał, czy będą dostępne toalety. I mogę na posiedzeniu zapytać albo się zaniepokoić. Skoro mają być dostępne perony, ma być dostępny dworzec, skoro mamy zasadę, że wszystko ma być włączające – każde euro wydane w Polsce musi spełnić pewne zasady, my je nazywamy zasadami horyzontalnymi, które wynikają wprost z traktatów unijnych. W tym kwestia dostępności dla osób z niepełnosprawnością. To ja mogę zapytać – nawet nie będąc specjalistką od dostępności – „okej, czy przewidujecie, że nie tylko wejście do pociągu będzie dostosowane, ale także toaleta?”.
Michał Szymanderski-Pastryk: Spróbujmy to przełożyć na codzienną działalność organizacji pozarządowych. Chcesz powiedzieć, że to nie jest tak, że gdzieś w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) siedzi sobie urzędnik, który zaznacza „tu na kolej, to tyle”, robi się przetarg i nara. Tylko jest ciało kolegialne, złożone z przedstawicieli różnych instytucji międzysektorowych, i ono realnie wpływa na zasady wydawania tych pieniędzy.
Iwona Janicka: Realnie.
Michał Szymanderski-Pastryk: A czy wy możecie powiedzieć „wcale kolej nie, bo nam wychodzi, że lepiej zrobić lokalne busy”?
Iwona Janicka: Może niekoniecznie kolej, ale bywały takie sytuacje – kiedy COVID, kryzys uchodźczy – pojawiają się nowe zjawiska i okazuje się, że to, co zaplanowaliśmy x lat temu, nie przystaje do rzeczywistości. Teraz mamy perspektywę budżetu unijnego 2021–2027, taka siedmiolatka plus dodatkowe 2 lata na wydatkowanie. Ale ten rok 2021 planowaliśmy, kiedy wybuchł COVID, 2020. Realnie zaczęliśmy ruszać z tematem 2023–24. Bo po październiku 2023, po wyborach, nowy rząd powalczył o to, żeby Polska spełniła warunek dotyczący respektowania Karty Praw Podstawowych, bo nie był spełniony. Taka pamiętna data – 29.02.2024 – wtedy Komisja Europejska realnie odblokowała pieniądze dla Polski.
Michał Szymanderski-Pastryk: Tu mówimy o KPO, tak?
Iwona Janicka: Nie, mówimy o 76 miliardach z polityki spójności. Czyli ta kolej, ale także pieniądze na edukację, na włączenie społeczne dla podmiotów ekonomii społecznej, dla organizacji pozarządowych, dla przedszkoli, szkół, żłobków.
Jak wygląda proces
Michał Szymanderski-Pastryk: Jesteś w kilku komitetach, w tym w legendarnym KPO. Jak wygląda proces od początku – gdzie wy macie miejsca wpływu i na co realnie możecie wpływać?
Iwona Janicka: Komitet Monitorujący KPO nie jest aż tak dobrym modelowym przykładem, bo niekoniecznie wykorzystujemy tam wszystkie mechanizmy. Komitet Monitorujący powstał nie dlatego, że Polska jest super państwem i sobie go wymyśliła, tylko że były pewne zjawiska, które powodowały ryzyko wydatkowania pieniędzy i ktoś musi nad tym czuwać. Zastosowano rozwiązania, które znamy z polityki spójności.
Ale przykładowo te regiony – bo myślę, że będą najbardziej bliskie – albo ten program rozwoju społecznego. W przypadku regionu może być sytuacja, kiedy program, który przewidzieliśmy w 2020–2021, z czasem okazuje się nieadekwatny. Albo nie ma chętnych, żeby projekty zrealizować, albo w wyniku diagnozy coś się zmieniło i trzeba znaleźć pieniądze. Czasami w wyniku przetargów mamy oszczędności.
Michał Szymanderski-Pastryk: Jakieś przykłady?
Iwona Janicka: Przykładem był kryzys uchodźczy i zjawiska w szkole – coraz więcej dzieci obcokrajowców. Staraliśmy się znaleźć pieniądze. Jeden resort mówi „my tego projektu nie zrealizujemy”, pełnomocnik do spraw osób z niepełnosprawnością też jakiegoś nie zaproponował. Trzeba było się zastanowić – bo w programie FERS każdy resort ma swoje pomysły, Ministerstwo Edukacji, Ministerstwo Zdrowia. W pierwszej kolejności to oni proponują zmiany w obrębie swojej puli.
Michał Szymanderski-Pastryk: Czyli każda pula ma komitet monitorujący?
Iwona Janicka: Komitet monitorujący jest od całego programu. W przypadku programu regionalnego zajmujemy się kryteriami dla rozwoju szkół, wsparcia osób z niepełnosprawnością, osób w trudnej sytuacji na rynku pracy, infrastruktury kolejowej, drogowej. W regionach jest wszystko.
Michał Szymanderski-Pastryk: A są programy ponadregionalne?
Iwona Janicka: Są, to krajowe – 8 takich programów. Największy to FEnIKS, czyli Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko. Z tego kojarzymy największe inwestycje drogowe, infrastrukturalne, ale też wsparcie dziedzictwa kulturowego.
Jak trafia się z problemem do funduszy
Michał Szymanderski-Pastryk: Jestem sobie resortem, widzę problem, chciałbym mieć dodatkowe 100 milionów na zrobienie czegoś w szkołach. Co robię?
Iwona Janicka: Te pieniądze unijne już były. Program był przygotowany na przełomie 2021–2022, wysłany do Komisji Europejskiej przez poprzedni rząd. Jak przyszedł nowy rząd, miał gotowy program, bardzo często z przyjętymi koncepcjami projektów – fiszkami, które trzeba było realizować. Modernizacja i wsparcie poradni psychologiczno-pedagogicznych na przykład.
Michał Szymanderski-Pastryk: Załóżmy, że Ministerstwo Edukacji chce 100 milionów dodatkowe na integrację uczniów.
Iwona Janicka: To zastanawia się, czy z tego obszaru, który już ma pieniądze, uda się wygospodarować – po przetargach, po zmianach – czy ktoś inny nie dowiezie jakiegoś projektu, albo pojawiło się KPO i tam się zaszyło te pieniądze, więc tu się pula zwolniła. I wtedy przesuwaliśmy pieniądze.
Michał Szymanderski-Pastryk: Rozumiem, że to nie jest wcale rzadkie, że pojawiają się wolne projekty i da się coś wyłapać?
Iwona Janicka: Da się co jakiś czas wyłapać, aczkolwiek nie jest tak łatwo, bo każdy program unijny musi zatwierdzić Komisja Europejska. Może dwa, trzy podejścia są do takich zmian. Ale program unijny jest na bardzo dużym poziomie ogólności – po to, żeby i strona rządowa, i samorząd regionalny mogli jeszcze pewne rzeczy doprecyzować. Właśnie przez Komitet Monitorujący opracowujemy uszczegółowienie priorytetów – co de facto znaczą te trzy zdania, które są wpisane na kolej albo na wsparcie edukacji.
Michał Szymanderski-Pastryk: W programie jest informacja, że należy przeprowadzić integrację migrantów.
Iwona Janicka: Na przykład tego tematu nie było w roku 2020. Wprowadzaliśmy teraz zmianami.
Michał Szymanderski-Pastryk: I rozumiem, że to jest bardzo ogólne wskazanie, a komitet monitorujący wchodzi w szczegóły – czy szkoły same to dostaną, czy mają zlecać NGO-som, na jakich kryteriach.
Iwona Janicka: Czy kuratoria oświaty, czy samorządy, czy związki samorządów. W programie to jest jedno magiczne zdanie, bardzo lakonicznie sformułowane, i jakieś wskaźniki. Dla mnie te wskaźniki są kluczowe – bo po numerkach wiedziałam, ile pieniędzy będzie dla organizacji pozarządowych. Tę kwestię dzieci i młodzieży w szkołach wprowadzaliśmy, jak nowa strona rządowa zaproponowała zmiany. Przykładowo Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) jakichś środków nie wykorzystała, więc je przesunęliśmy. W ten sposób utworzyła się nowa pula, określona jako priorytet.
W tej chwili na przykład powstał priorytet wsparcia dzieci i młodzieży uzdolnionej z obszarów defaworyzowanych. Została wypracowana alokacja 40 milionów – po przesunięciach znalazły się te środki.
Po co mówimy o komitetach monitorujących
Michał Szymanderski-Pastryk: Wyobraźmy sobie nadchodzącą perspektywę finansową – niby odległą, bo za dwa lata, ale tak naprawdę to będzie zaraz.
Iwona Janicka: Jesteśmy świeżo po posiedzeniu rady i słyszymy, że zespół roboczy powinien przepracować koncepcję tego, co będzie w planie kolejnej perspektywy – ona będzie 2028–2034 – do czerwca tego roku. A Polska swój program ma najpóźniej do czerwca kolejnego roku przedstawić. Wydaje się rok to dużo. Ale młyny mielą powoli. Dwa miesiące wakacji. I później z symbolicznym pistoletem przy głowie będziemy szybko pisać stanowiska, konsultacje i wyszukiwać niuanse.
Michał Szymanderski-Pastryk: Dlaczego mi zależy, żeby o komitetach monitorujących mówić – żeby ludzie rozumieli, dlaczego mówimy o czymś tak skomplikowanym. Chcę pokazać, że to wcale nie jest odległe i ma niesamowity wpływ na sektor pozarządowy. Jeżeli wy w komitecie monitorującym macie wpływ na to, czy 100 milionów złotych trafi do organizacji pozarządowych, czy będzie wydane przez ministerstwo w ramach przetargów – to dla sektora, a szczególnie dla konkretnych branż, 100 milionów w te czy we w te, to jest jak inna rzeczywistość.
Za jakiś czas będziemy mieli stosunkowo czystą sytuację – ruszy nowa perspektywa, ruszy nabór do nowych komitetów monitorujących, i my jako sektor mamy gwarantowane miejsca. Musimy być gotowi na obsłużenie tego – nie tylko żeby tam byli ludzie, ale żeby ci ludzie mieli od nas zasób wiedzy, czego w ogóle chcemy.
Iwona Janicka: Na poziomie regionu.
Michał Szymanderski-Pastryk: Czy osoby, które tam zasiadają, znają się na tym? No nie. One muszą mieć kontakt z bazą.
Trzy perspektywy działania
Iwona Janicka: Dla nas będą ważne trzy punkty widzenia. I nie we wszystkich musimy się znać na wszystkim. Żeby nie mieć obawy, że muszę się znać na wszystkim.
Jeden punkt widzenia – ileś osób z organizacji pozarządowych działa na rzecz innych organizacji. Chcemy zmienić sytuację organizacji pozarządowych w ogóle. Żeby były lepszymi pracodawcami, miały godne warunki pracy, żeby mogły po prostu robić swoją robotę. Takie budowanie potencjału. I zawsze ta noga między drzwi – „i organizacje pozarządowe”. Zawsze musi być ktoś dyżurny, który doda: „i organizacje pozarządowe”.
Michał Szymanderski-Pastryk: Mówisz już o pracy w komitecie monitorującym.
Iwona Janicka: Tak. Dlatego fajnie, jak mamy więcej miejsc, żeby te różne punkty widzenia wyartykułować. Jak ktoś ciągle się odzywa tak jak ja, to później nie wiadomo, co jest ważniejsze.
Drugi punkt widzenia – wasza organizacja zajmuje się świetnie konkretnym tematem. Jak weźmiemy ustawę o pożytku publicznym, to mamy trzydzieści parę obszarów. Pracujemy z biznesem, pracodawcami w komitetach monitorujących. Oni mówią: „Czujecie trzy obszary? Spójrzcie na PKD. Ile kodów PKD”. I nie trzeba we wszystkich. Znacie się na jednym – osoby starsze? Super. Albo zdrowie, pacjenckie klimaty. Chodzi o to, że jest ktoś na takim przysłowiowym standby, kto jak sprawdzi temat, to mucha nie siada.
I trzeci punkt widzenia. To są aspekty raczej organizacji, które mniej będą zainteresowane, żeby korzystać z tych środków bezpośrednio – bo pośrednio każdy korzysta, nawet jeżdżąc pociągiem. To jest perspektywa watchdogowa w kwestiach wartości unijnych, transparentności. Bardzo takich osób brakuje, które zajmują się praworządnością, przetargami.
Pięć zasad horyzontalnych z traktatu
To, co zabezpieczyliśmy w aktualnej perspektywie, to przypilnowanie pięciu kluczowych zasad horyzontalnych wynikających z artykułu drugiego traktatu Unii Europejskiej. Jak ktoś mówi „jakie zasady horyzontalne, kto je wymyślił” – to mamy artykuł drugi traktatu, który mówi o równości kobiet i mężczyzn, wspieraniu osób z niepełnosprawnościami, włączeniu społecznym, niedyskryminacji, zrównoważonym rozwoju, i respektowaniu demokracji i praw podstawowych. A tych praw podstawowych mamy dużo – kwestie obywatelskie, prawa wyboru, wolność słowa, to, że nie będziemy narażeni na ostracyzm, hejt. Cała Karta Praw Podstawowych.
I pięć miejsc w komitetach monitorujących to przedstawiciele organizacji pozarządowych. Mają pilnować tych poszczególnych kwestii.
Michał Szymanderski-Pastryk: Czekaj, w każdym komitecie jest pięć miejsc dla strony pozarządowej?
Iwona Janicka: Minimum dziewięć. W tym pięć, aby pilnować zasady. Jeśli komitet monitorujący ma mniej więcej 60 miejsc, to jedno miejsce jest na przykład od tematyki równości płci. I każda z tych zasad jest zero-jedynkowa. Dlatego to jest ogromny wpływ. Jeśli ja reprezentuję kwestię równości płci albo niedyskryminacji – bo wiemy o słynnych uchwałach anty-LGBT w gminach – to my wtedy mówimy: „to nie podlega żadnemu głosowaniu, ponieważ sygnalizuję, że tu może być problem i państwo musicie to poprawić”.
Michał Szymanderski-Pastryk: Czyli ktoś uważny i wyczulony na tę materię jest w stanie w komitecie monitorującym skutecznie pilnować, żeby fundusze realizowały te zasady.
Iwona Janicka: Tak.
Kto zasiada w komitecie
Michał Szymanderski-Pastryk: Mamy 60 osób w komitecie monitorującym. Zawsze dziewięć miejsc dla NGO?
Iwona Janicka: Zawsze minimum dziewięć. Na chwilę obecną, aby tak było w następnej perspektywie. W poprzednich było gorzej.
Michał Szymanderski-Pastryk: Jakie inne osoby tam zasiadają?
Iwona Janicka: Na poziomie regionalnym przewodniczącym jest marszałek.
Michał Szymanderski-Pastryk: Dobrze to zilustrować – na jakiej randze jest taki komitet, skoro jego przewodniczącym jest marszałek.
Iwona Janicka: Tak. Oprócz tego są przedstawiciele instytucji podlegających Urzędowi Marszałkowskiemu – Wojewódzki Urząd Pracy, Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej, departamenty infrastruktury czy edukacji. Są przedstawiciele organizacji zrzeszających samorządy – Stowarzyszenie Gmin i Powiatów, Związek Miast Polskich, Związek Gmin Wiejskich, Związek Powiatów. Dla osób ze środowiska NGO dobrze wiedzieć, że samorządowcy też się zrzeszają.
Oprócz tego mamy partnerów społecznych. I uwaga – zgodnie z nomenklaturą, my jako organizacje pozarządowe nie jesteśmy partnerem społecznym. To jest bardzo ważne. Jak zawalczymy o pieniądze dla partnerów społecznych, to trafią do związków zawodowych i organizacji pracodawców.
Michał Szymanderski-Pastryk: Zaskakujące dla osób ze środowiska społeczeństwa obywatelskiego.
Iwona Janicka: Nawet w naszej Konstytucji idzie to na bazie byłej Komisji Trójstronnej. Regulacje unijne – partnerzy społeczni to organizacje pracodawców i związki zawodowe, dziesięć reprezentatywnych podmiotów. I myśmy walczyli na nową perspektywę, żeby skład komitetu monitorującego był zrównoważony – żeby liczba osób z administracji nie była znacząco wyższa od łącznej liczby partnerów spoza administracji. Chcieliśmy 13 miejsc, ale ostatecznie stanęło na zrównoważeniu nas z liczbą partnerów społecznych.
Bywa też jedno miejsce wydzielone dla przedsiębiorstw społecznych, ekonomii społecznej. Koledzy i koleżanki prowadzący ten sektor też się zrzeszyli, dostali środki na wypracowanie federacji. W skład nie wchodzi Komisja Europejska – jest obserwatorem. Wszystkie posiedzenia odbywają się z udziałem jej przedstawicieli. Więc jak my zgłaszamy pewne rzeczy, jest to odnotowywane w protokole.
Nie wchodzi biuro Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO). Rzecznik zastrzegł, że woli monitorować proces z drugiej strony.
Fiszki – gdzie decyduje się szczegół
Michał Szymanderski-Pastryk: Użyłaś słowa „fiszki”. Co to jest?
Iwona Janicka: Wyobraźcie sobie, że piszecie projekt i zarysowujecie koncepcję – jak ma wyglądać, ile pieniędzy potrzeba. Jak uzgodnicie w zespole, z partnerami, co do meritum, jakie główne zadania, jak się dzielić obowiązkami – macie taką koncepcję. Jeśli to jest projekt krajowy, systemowy – na przykład wsparcie poradni psychologiczno-pedagogicznych – to strona rządowa przygotowuje tę koncepcję, którą nazywamy fiszką. Przedstawia, jakie mają diagnozy, badania, w jakim zakresie te poradnie trzeba wzmacniać, jakie zadania będą realizowane. I to wtedy nie jest konkurs – to jest projekt systemowy, niekonkurencyjny, wzmocnienie systemu w konkretnym obszarze.
Michał Szymanderski-Pastryk: Czy fakt, że wypracujecie fiszkę, oznacza, że instytucja dostaje pieniądze?
Iwona Janicka: Ma to wstępnie zapewnione. Ale co do zasady musi później złożyć wniosek. Natomiast my możemy zaproponować, że przy takich klubach rozwoju cyfrowego partnerami mają być organizacje pozarządowe. To wpisujemy jako kryterium dostępu – musicie to zrobić.
Michał Szymanderski-Pastryk: Co znaczy, że partnerem musi być organizacja pozarządowa?
Iwona Janicka: Zanim złożą wniosek, muszą ogłosić konkurs na partnera i wspólnie ten projekt przygotować. Bywało, że proponowaliśmy wymagania co do ekspertów – na przykład departament wskazał minimum roczne doświadczenie, a my mówiliśmy „jak roczne? Ekspert powinien mieć minimum 5 lat”. Był moment, kiedy w jednej propozycji pomylono mentoring, tutoring z coachingiem – poprosiłam o pomoc z zewnątrz, żeby były jakieś standardy, bo czasami nie trzeba czegoś wypracowywać, skoro już jest wypracowane.
Zanim przyjdzie do posiedzenia Komitetu Monitorującego, gdzie fiszka jest przedstawiana i poddawana pod głosowanie, wcześniej mamy warsztaty albo grupy robocze. I tam odbywa się dyskusja merytoryczna.
Grupy robocze – gdzie siedzi prawdziwa robota
Michał Szymanderski-Pastryk: Co się w trakcie tych grup roboczych odbywa?
Iwona Janicka: Dostajemy materiały wcześniej, tak jak radni dostają projekt uchwały od wójta. Dostajemy to poprzez sekretariat Komitetu Monitorującego – na poziomie krajowym to najczęściej Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, na poziomie regionalnym sekretariat w Urzędzie Marszałkowskim. Jak jest w gotowej wersji, idzie na grupy robocze, warsztaty, prace konsultacyjne.
Michał Szymanderski-Pastryk: Jak bardzo wy w takiej grupie roboczej macie wpływ?
Iwona Janicka: Jak mamy czas, to duży. Jeśli temat bardzo nas interesuje, dyskusja może potrwać godzinę, półtorej, trzy. Czasami po uwagach wracamy na jeszcze jedno spotkanie.
Michał Szymanderski-Pastryk: Czyli wy realnie możecie zmienić tę fiszkę?
Iwona Janicka: Nie to, że co chcemy, tylko podyktowane konkretnymi argumentami. Możemy się nie zgodzić. Bywa, że widzę jakiś zapis i mam wątpliwość, pytam. Czasami pytam retorycznie, bo widzę, że to jakiś bubel. Bywa, że ktoś się spieszył, przekleił – urzędnicy wtedy dziękują. Albo cytowane są badania sprzed x lat, a my mamy aktualne. Im bardziej mamy wiedzę ekspercką, tym lepiej, ale nie zawsze tak jest.
Przykład z chorobą Alzheimera
Był temat pomocy osobom z chorobą Alzheimera. Miała być infolinia, to miał być projekt dla organizacji pozarządowych.
Michał Szymanderski-Pastryk: Jak dużych funduszach dyskutowaliście?
Iwona Janicka: Czasami 5 milionów, a czasami 300 milionów.
Michał Szymanderski-Pastryk: Przychodzi fiszka – Urząd Marszałkowski chce pomóc osobom z Alzheimerem. Ci urzędnicy wymyślają czasem coś sensownego, czasem mniej. Wy możecie powiedzieć „to się nie trzyma kupy”. I może się okazać, że te 10 milionów zamiast pójść do poradni, trafia do NGO-sów zajmujących się wsparciem osób starszych.
Iwona Janicka: Aż tak się nie zmieni. Raczej jest konkretny trend. Skontaktowałam się ze środowiskiem, które się tematem zajmuje, poprosiłam, żeby powiedzieli od strony eksperckiej, czy to można zrobić. I doszło do sytuacji, że pomimo że projekt miał być dla organizacji pozarządowych, ciężar – przejęcia obowiązku państwa, dotarcia do grupy, zatrudnienia kadry – byłby tak olbrzymi, że organizacja by sobie zrobiła krzywdę. Zaproponowaliśmy, żeby to był projekt ministerialny w partnerstwie z organizacją. Żeby odpowiedzialność, wypracowanie rozwiązań systemowych były administrowane we współpracy z resortem Ministerstwa Zdrowia. I tu była otwartość resortu – lepiej pozwolić sobie na zainwestowanie czasu, na przepracowanie tego, niż wydać pieniądze, ale bez efektu.
Frustracja eksperta – agregacja danych
Bywa, że nawet jak się świetnie znamy na jakimś wąskim temacie, to generuje dużo frustracji. Ja reprezentuję w Komitecie FERS – najpierw Ogólnopolską Federację Organizacji Pozarządowych (OFOP), teraz Kongres Kobiet – i jest obszar agregacji danych z tematyki równościowej. Środowisko, które reprezentuję, nie chciało koncepcji agregacji danych, tylko samej agregacji – żeby pieniądze szły na system i zaangażowanie ludzi. Tymczasem poszły na wypracowanie modelu, co z naszej perspektywy jest bez sensu. Jak poruszam ten temat na forum – sześćdziesiąt kilka osób patrzy, jak sobie uprawiamy merytoryczny ping-pong. I później głosowanie raczej nie poszło po myśli organizacji pozarządowych. Zabrakło wcześniej czasu, żeby wyjaśnić sobie perspektywy.
Michał Szymanderski-Pastryk: Nie było współpracy wewnątrz?
Iwona Janicka: Trochę wewnątrz, ale też nie było wcześniej przestrzeni, żeby z danym departamentem – który był świeżo wyłoniony po zmianie rządu – wypracować, jak widzi to strona pozarządowa.
Skala pracy i kto tam pracuje
Michał Szymanderski-Pastryk: Strasznie szybko czas leci. To, o czym opowiadasz, brzmi jak kawał ciężkiej roboty.
Iwona Janicka: I niezauważalnej.
Michał Szymanderski-Pastryk: Tak, niezauważalnej, bo jest głęboko w systemie zaszyta. Ale będzie miała potężną emanację w tym, gdzie te pieniądze będą. Mamy 16 województw, 8 krajowych, plus KPO osobno – łącznie 25 komitetów. W każdym 60 osób.
Iwona Janicka: Minimum 9 przedstawicieli organizacji.
Michał Szymanderski-Pastryk: 500 osób. Naprzeciwko połowa to etatowi urzędnicy, często z zespołami. Pracodawcy i związki zawodowe – tam też ludzie zatrudnieni na etat.
Iwona Janicka: Czasami to dyrektor departamentu z konkretnego województwa. On nie jest zatrudniony do tego komitetu, ale zna się na obszarze. My jako organizacje pozarządowe czasami jesteśmy aktywistami, na co dzień pracujemy w korporacji, prowadzimy własną działalność. I to koliduje – tu muszę wziąć urlop.
Michał Szymanderski-Pastryk: Znasz takie sytuacje?
Iwona Janicka: Mamy kolegę w lubelskim, który reprezentuje środowisko organizacji zajmującej się niedyskryminacją, a na co dzień jest wojskowym.
Michał Szymanderski-Pastryk: No w ogóle piękne, pewnie dość nieintuicyjne. Pozdrawiamy Kazika.
Iwona Janicka: Tak, jest wiele osób, które gdzieś indziej pracują. Ktoś w bibliotece, a tutaj się wyrywa.
Stres, hejt i deprecjonowanie
Michał Szymanderski-Pastryk: To jest po prostu duża, wymagająca praca. Posiedzenia komitetu to wisienka na torcie – lwia część pracy odbywa się w grupach roboczych, warsztatach, a jeszcze w scenariuszu idealnym powinniśmy się cały czas kontaktować z innymi NGO-sami, zbierać zapotrzebowania.
Iwona Janicka: I reagować na interwencje – ktoś powie, że gdzieś realizują projekt, a dana szkoła ma statut naruszający prawa uczniów. „Czy mogę coś z tym zrobić? Bo już się rozpowszechniło, że mogę coś zrobić”.
Michał Szymanderski-Pastryk: Jak powinniśmy się przygotować do następnej perspektywy finansowej? Justyna z Wrzosu Hensan powiedziała dzisiaj na Radzie Pożytku, że te 500 osób już jest – nabyły pewną wiedzę. Zastanówmy się, co zrobić, żeby się rozwijały.
Iwona Janicka: Na pewno te ostatnie 3 lata. Część się wypaliła. To są różnego rodzaju kompetencje – wystąpienia publiczne, bo trzeba coś powiedzieć na forum. Ale jeśli ktoś ma obawę, to ja bardzo cenię, że mają świetny zmysł analityczny. Widzą, podpowiadają. Bywa, że na początku wypowiedzi są niezbyt składne. Bywa, że są łapane za słówka w niektórych regionach – to jest bardzo stresujące. I raz, drugi, trzeci już znikają nam. Doświadczyły ostracyzmu, wyśmiewania. Co do zasady ta władza, która chciałaby, żeby było po jej myśli, stara się zdeprecjonować wypowiedź, która mogłaby być nie po myśli.
Bywa, że się czepiamy, a bywa, że obserwujemy coś, co można zrobić lepiej. Jak znamy się na temacie, ciężko przejść do porządku dziennego nad poziomem, który powinniśmy mieć 10 lat temu. I komunikujemy – jak już wydajemy te pieniądze, zróbmy ten krok więcej. Nawet spotkałam się z takim określeniem: „Iwona, ale ty będziesz robić, a ileś osób tylko przyjdzie, zje obiad i zagłosuje”. No i myślałam – wiem, jak to było trudne w poprzednich perspektywach, jak na sali byłam ja albo tylko koleżanka, i nie miałam po drugiej stronie oczu, które by się uśmiechały. Więc czasami ważne jest to, że po prostu jesteśmy na sali i wzajemnie się wspieramy.
Z czasem się można nauczyć – to kompetencje miękkie, radzenie sobie ze stresem. A wiedza – ktoś napisze pismo, stanowisko, albo zauważy coś między wierszami. Tak jak ja kiedyś zapytałam z tą koleją – „a czy toalety wchodzą w grę? Czy będą dostępne dla osób z niepełnosprawnością? Czy tam będzie przewijak dla dzieci?”. Nie muszę się na tym znać.
Co robić w nowej perspektywie – piękny paradoks
Michał Szymanderski-Pastryk: Mówimy prawdopodobnie o miliardach złotych, które trzeba przypilnować. I to się po prostu opłaca.
Iwona Janicka: Można, znaczy trzeba.
Michał Szymanderski-Pastryk: Inaczej – po co działać?
Iwona Janicka: Piękny paradoks – osoba, która pilnuje tematyki osób z niepełnosprawnością, Fundacja Aktywizacja – mówią, że tak naprawdę przypilnują 15–20%. A w tych 80% też może być coś cennego. Przydaje się mieć sygnał ze społeczeństwa – że ktoś powie „a jeszcze tam jest ciekawy projekt, spójrzcie na niego”.
Michał Szymanderski-Pastryk: Co powinniśmy przygotowywać? Jak się ustawiać? Mówisz o kompetencjach miękkich, o nauczeniu członków komitetów monitorujących poruszania się w instytucjach unijnych. I powiedziałaś, żeby w obszarze edukacji mieć osobę, która mogłaby być opłacana, żeby być rzecznikiem, rzeczniczką. To mi od jakiegoś czasu chodzi po głowie.
Iwona Janicka: Może być cały etat. Jakby się tak przyłożyć do tego.
Michał Szymanderski-Pastryk: Jako sektor nie będziemy w stanie się zrzucić na 300–500 osób. Ale jakbyśmy byli w stanie zrzucić się na kilka osób, które są w wielu komitetach. Tak robią partnerzy społeczni – mają pełen etat, jedna osoba obsługuje cztery komitety. Jak mówimy o grubych miliardach, to naprawdę się opłaca.
Wielkopolska – partnerstwo w konkursach
Iwona Janicka: Że jest zawsze ktoś, kto powie „i organizacje pozarządowe”. W Wielkopolsce – ze statystyk wynika, że większość projektów realizują organizacje pozarządowe, w roli lidera albo partnera. My z koleżankami i kolegami, już w poprzedniej perspektywie, jak był konkurs, dodawaliśmy kryterium „w partnerstwie z organizacjami pozarządowymi”. I to nie było tylko dodatkowe premiowanie, ale kryterium realizacji – żeby powiatowe centrum pomocy rodzinie dostało dofinansowanie, musiało mieć partnera pozarządowego. To było wpisywane na twardo. Dzięki temu uczyliśmy się tych partnerstw, lepiej lub gorzej, ale statystyki się bardzo zmieniły.
Widać tę robotę w samych statystykach. Jak ciężko się realizuje projekty w Wielkopolsce – to inna bajka. Ale na poziomie programowania to zostało dopilnowane. I jeszcze chciałabym zasygnalizować, że nasza praca się nie skończyła – teraz realizowane są projekty i można interweniować, że w danej szkole dochodzi do naruszeń, kasa do zwrotu.
Dostęp do dokumentów – zakładnik sukcesu
Michał Szymanderski-Pastryk: Komitet monitorujący nie tylko ma wpływ na kryteria wydania pieniędzy, ale jeszcze później monitoruje wydawanie.
Iwona Janicka: Dokładnie. Nie musimy wykorzystywać instrumentu dostępu do informacji publicznej. Jestem członkinią Komitetu Monitorującego, mam prawo dostać dokumenty, ocenić i zasygnalizować gremium, że coś trzeba usprawnić. Tylko można być zakładnikiem sukcesu – jak w poprzedniej perspektywie poprosiłam o coś, dostałam bardzo dużo plików. Jeszcze nie było sztucznej inteligencji, która by to szybko przerobiła. No i zastanawiałam się, co zrobiłam.
Wtedy zrobiłam konferencję. W tej chwili mamy w niektórych komitetach środki na spotkania sieciujące, na zasięganie opinii ekspertów. Nie mamy diet – mamy zwroty kosztów przejazdu, poczęstunek, możemy podwyższać kwalifikacje, jest ryczałt w niektórych komitetach. Ale są tematy, których nie tknę – wolę, jak ktoś chce i pyta, to proszę, żeby mi dał znać, czego potrzebuje. Ja mogę o to zapytać, ale musi być ktoś, kto świetnie analizuje i da mi znać, na co zwrócić uwagę.
Michał Szymanderski-Pastryk: Bardzo ci dziękuję, Iwono. Musimy kończyć, ale do tematu na pewno będziemy wracać.
Iwona Janicka: Dziękuję. Mam nadzieję, że przetrwali wszyscy.
Michał Szymanderski-Pastryk: Też mam nadzieję. Chciałem jeszcze polecić dwa inne filmy na kanale ngo.pl – pierwszy z Piotrem Maciejem Kaczyńskim, też o Unii Europejskiej, ale na poziomie Brukseli, o działaniach rzeczniczych. A kolejna rozmowa z Filipem Pazderskim na temat perspektywy Agora EU. Jeszcze raz dziękuję, Iwono. Do zobaczenia w kolejnych odcinkach.
