„Po prostu nie potrafimy zrozumieć, dlaczego dobry projekt nie jest przyjęty z otwartymi ramionami, tylko buduje się kolejne bariery” – mówi Rafał Kowalski, redaktor ngo.pl, o losach nowelizacji ustawy o pożytku. W końcoworocznym podsumowaniu 2025 roku omawiamy w formacie „hit lub kit” prezydencję, zamrożenie środków USAID, Moc Małych Społeczności i pieniądze z KPO. Wynik? Więcej kitów niż hitów – ale i trochę nadziei na 2026. O tym rozmawiamy w najnowszym odcinku „Widoku z Trzeciego Sektora”.
Rafał Kowalski jest redaktorem portalu ngo.pl i członkiem zarządu Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych (OFOP). Od kilkunastu lat pisze o najważniejszych sprawach dotyczących działania organizacji pozarządowych w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem otoczenia prawnego trzeciego sektora. Jest również członkiem Stowarzyszenia Klon/Jawor.
Witamy w końcoworocznym rankingu
Michał Szymanderski-Pastryk: Dzień dobry Państwu. Witam w ostatnim w tym roku Widoku z Trzeciego Sektora, takim podsumowaniu końcoworocznym. Dzisiaj, o dziwo, na łamach ngo.pl gości redaktor ngo.pl, Rafał Kowalski. Dzień dobry, Rafale.
Rafał Kowalski: Bardzo mi miło gościć na łamach. Nazywam się Rafał Kowalski, jestem redaktorem portalu ngo.pl. Bardzo mi miło rozmawiać z Michałem i podsumowywać fajne rzeczy – moim zdaniem, znaczy fajne, ciekawe, a czy one są fajne, to jeszcze się okaże.
Michał Szymanderski-Pastryk: Ja przygotowując się do tej rozmowy, szukałem jakiegoś ciekawego sposobu na poprowadzenie jej i muszę ci się do jednej rzeczy przyznać. Ja absolutnie uwielbiam końcoworoczne rankingi. Najlepsze filmy 2025 roku, najlepsze gry komputerowe 2025 roku. Ja to kocham i ja później przez pół roku je oglądam, ponieważ dzięki temu wracam sobie do filmów, sprawdzając, co warto jeszcze nadrobić.
Mam nadzieję, że za pół roku ludzie nas nie będą oglądali, zastanawiając się nad tym, jakie ciekawe wydarzenia miały miejsce w 2025 roku. Ale pomyślałem, że fajnie by było przeprowadzić tę rozmowę mniej więcej w tej konwencji. Więc ja mam przygotowany zestaw kilku tematów. Jeżeli by ci jakieś inne się pojawiły w głowie, to po prostu śmiało je dorzucaj. I staromodnie nazwiemy je hit lub kit. Po każdym temacie będziemy przechodzić i zastanawiać się, czy jest to hit, czy kit.
Prezydencja w Radzie UE – hit czy kit?
Michał Szymanderski-Pastryk: Będziemy lecieć od początku roku. Czy ty pamiętasz, co się wydarzyło 1 stycznia 2025 roku? 1 stycznia zaczęła się polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej. Dlaczego o tym w ogóle przypominam? Bo może pamiętasz takie wspaniałe ciało, które zostało powołane, jak Rada NGO do spraw prezydencji.
Rafał Kowalski: Ona została powołana wcześniej, nie 1 stycznia.
Michał Szymanderski-Pastryk: Wiesz, jaki jest problem? Ona zakończyła działalność wraz z końcem 2024 roku. 1 stycznia zaczęła się prezydencja, ale zakończyła pracę Rada. Ale mówię o tym dlatego, że ty jesteś również w zarządzie Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych (OFOP), prawda? Wasza przedstawicielka była w tej Radzie i później skierowaliście do ministry Sobkowiak-Czarneckiej i ministry Porowskiej list w związku z funkcjonowaniem tej Rady, zarzuty do funkcjonowania tej Rady.
Rafał Kowalski: Ja zupełnie ci nie streszczę treści tego listu, ale rzeczywiście mogę powiedzieć, że był taki rodzaj rozczarowania. Bo Rada została skonstruowana tak, żeby uwzględnić głos organizacji pozarządowych. W ogóle to trochę tak – wracając do jeszcze poprzedniego roku 2024 – bo wybory do tej Rady się zbiegły trochę chyba z wyborami do Rady Działalności Pożytku Publicznego (RDPP) kolejnej wtedy kadencji.
Ta Rada do Spraw Prezydencji wydawała mi się trochę mniej istotna, a Rada Działalności Pożytku Publicznego zawsze dla mnie – bo ja od 2015 obserwuję jej pracę – wydawała się po prostu mega ważna dla trzeciego sektora. To ze zdziwieniem obserwowałem, że te zawody do obu rad były prawie na tym samym poziomie. Organizacje rzeczywiście dużo oczekiwały po tej Radzie. I na pewno było rozczarowanie. Pierwsze chyba dlatego, że to była taka Rada, która zakończyła wtedy, kiedy się zaczęło.
Mam wrażenie, że organizacje pozarządowe w prezydencji nie odegrały takiej roli, jakby oczekiwały. Tam było takie hasło – bezpieczeństwo. No i chyba to trochę tak nie do końca wyszło. Też w tym samym czasie była uchwalana ta ustawa o obronie ludności. No i tam też nie do końca organizacje zafunkcjonowały, jak się spodziewały. Szczególnie jak się spodziewały po tym, co robiły w czasie pandemii i po wybuchu wojny w Ukrainie.
Michał Szymanderski-Pastryk: Prezydencja z punktu widzenia organizacji pozarządowych – hit czy kit?
Rafał Kowalski: Powiem tak – dla tych bardzo wkręconych, no to na pewno ważne. Dla tych mniej, nawet nie wiem, czy się zorientowały, że coś takiego istniało. Jeśli chodzi o poczucie wpływu na to, jak wyglądała – to raczej kit.
Michał Szymanderski-Pastryk: Też mam poczucie, że gdyby nie było napompowania tej bańki tą Radą, to pewnie nigdy tych oczekiwań po prostu nie byłoby. Jeszcze wspomnę jedną liczbę – do Rady ds. Prezydencji zgłosiło się 200 osób. Do Rady Pożytku jakoś to dużo mniej. Więc ona naprawdę miała duży hype. Myślę, że możemy określić, że to był hit, ale taki z niuansami.
Uproszczona ewidencja – limit milion złotych
Rafał Kowalski: Mogę teraz rzucić swoje 1 stycznia? Od razu mógłbym zrobić ten ranking, bo to moim zdaniem hit. Ale taki hit trochę jak „Last Christmas” – dopiero po latach go docenimy. Mam na myśli to, że od 1 stycznia 2025 roku pojawił się nowy limit dotyczący możliwości korzystania przez organizacje pozarządowe z Uproszczonej Ewidencji Przychodów i Kosztów (UEPiK). Hasłowo my to nazywamy „prosta księgowość”, co strasznie denerwuje naszego eksperta w ngo.pl Krzysztofa Śliwińskiego.
Michał Szymanderski-Pastryk: Albo „ułepik”.
Rafał Kowalski: Albo ułepik, tak. I to bardzo duży skok tego limitu, bo przypomnę, że wcześniej był 100 tysięcy. Jak w ogóle ten pomysł się pojawił, to ocenialiśmy, że około 80% organizacji będzie mogło z tego limitu korzystać. Teraz to nie jest już 80%, ale na pewno jest to ponad połowa, prawdopodobnie około 60–65% organizacji może korzystać z UEPiK-u.
Czy korzysta? To nie wiadomo. My próbowaliśmy się dowiedzieć, ile organizacji korzysta. Ministerstwo Finansów, które powinno to wiedzieć, bo każda organizacja, która prowadzi uproszczoną ewidencję, musi to zgłosić do Urzędu Skarbowego – albo ministerstwo nie chciało nam powiedzieć, bo mu się nie chciało, albo z jakiegoś innego powodu nie powiedziało nam.
Ale to była zmiana dosyć symboliczna i mam wrażenie, że dużo organizacji mogło z tego nie skorzystać. Bo znacznie poważniejsze zmiany w UEPiK-u – między innymi znacznie dłuższe okresy, w których należy dokonać wyboru – wchodzą dopiero 1 stycznia 2026 roku. To była ważna zmiana w 2025 roku. Hit taki na zasadzie, że to będzie w kolejnych latach coś, co trzeba obserwować.
Nowe rozporządzenie – dialog, który się rozjechał
Chcę jeszcze powiedzieć o jednym ważnym procesie. Wszedł tylko ten limit, ale od tego roku też wchodzi nowe rozporządzenie dotyczące prowadzenia UEPiK-u. Z tym nowym rozporządzeniem wiązaliśmy duże nadzieje. Wszystko wskazuje na to, że to rozporządzenie będzie dobre. Są dwie rzeczy nie najlepsze. To rozporządzenie wejdzie 1 stycznia 2026 roku. Jeszcze nie jest opublikowane. Bardzo możliwe, że zostanie opublikowane 31 grudnia – czyli dzień przed tym, jak wejdzie w życie. Taka trochę opieszałość Ministerstwa Finansów.
Druga rzecz dotyczy bezpośrednio dialogu. Bo już od początku roku działała grupa ekspertów z organizacji pozarządowych, w ramach grup przy przewodniczącej wtedy jeszcze Komitetu do spraw Pożytku Publicznego (KPP). I ta grupa wypracowywała te nowe rozporządzenia. Ono w mniej więcej ostatecznym kształcie było przygotowane w maju, czerwcu. Zostało przekazane do Ministerstwa Finansów. I troszeczkę długo trwało, zanim otrzymaliśmy odpowiedź. To wyglądało na dwa oddzielne procesy. Ja zawsze oczekuję, że jeżeli takie grupy powstają, to będą pracowali z urzędnikami – nie na zasadzie wymieniania się pomysłami na papierze. Tylko że po prostu siedzimy przy jednym stole i nad tym razem pracujemy. Tutaj chyba się rozchodziły te dwa procesy.
Michał Szymanderski-Pastryk: Czyli gdy mówimy o uproszczonej ewidencji – hit?
Rafał Kowalski: Ja bym powiedział – rokuje.
Zamrożenie środków przez USA – kit
Michał Szymanderski-Pastryk: Przejdźmy do kolejnego wydarzenia. To było duże, poważne wydarzenie. Zamrożenie środków przez USA. Ona wzbudziła przerażenie absolutne. Pamiętam dyskusje na posiedzeniach RDPP. Po pierwsze było pytanie, ile tych środków naprawdę jest, ponieważ tego nikt w praktyce nie wiedział. Tych funduszy amerykańskich było ileś – bezpośrednio przez ambasadę, było USAID.
Inicjatywa Mam Prawo Wiedzieć i Róża Rzeplińska, i kilka osób próbowało podsumować to. Zbierały organizacje, żeby się zgłaszały i mówiły, kto dostaje pieniądze amerykańskie. Był duży problem z tym, żeby to zrobił Departament do Spraw Społeczeństwa Obywatelskiego. Ja chyba na dwóch posiedzeniach Rady o to pytałem. Niestety to się nie wydarzyło i nie policzono do teraz.
Z wyliczeń Róży wynikło, że są dwie takie trzonowe grupy. Były organizacje humanitarno-migranckie – głównie pomoc wobec uchodźców i uchodźczyń z Ukrainy. I była druga grupa – taka jawnościowo-watchdogowo-prawoczłowieczo-demokratyczna.
Rafał Kowalski: Ostatnie słowo chyba jest clue. I co ważne, akurat ten rodzaj organizacji – te środki, które zostały zamrożone, to była zazwyczaj duża część ich budżetów.
Michał Szymanderski-Pastryk: Tak, ale o dziwo nie była to duża część całych pieniędzy amerykańskich. Z szacunków wyszło, że to jest ok. 20%.
Rafał Kowalski: Jeśli chodzi o reakcję rządu – zdecydowany kit. Była bardzo duża panika. Ostrzegaliśmy, przekonywaliśmy, zbieraliśmy dane. Partnerzy rządowi nie do końca mieli zaufanie, że to, co żeśmy pokazali, jest prawdziwe. I nie było żadnej reakcji. Żadnego funduszu pomocowego nie uruchomiono.
Była taka mantra, że rząd tak nie pracuje. I wskazywano nam, że organizacje mogą skorzystać z różnych funduszy i programów, które już zawsze były. Wrzucano też, że ratunkiem będzie Moc Małych Społeczności – ale to miała być za pół roku, i dla małych społeczności.
Michał Szymanderski-Pastryk: Ani dla dużych warszawskich organizacji. Tu jeszcze trzeba uwzględnić, że część organizacji mówiła: my nie wystąpimy po pieniądze polskie, ponieważ zajmujemy się kontrolowaniem polskiego rządu. Celowo bierzemy zagraniczne pieniądze, żeby mieć autonomię. Kit – jednoznacznie.
Nowelizacja ustawy o NIW – miękki hit
Michał Szymanderski-Pastryk: Trzecie wydarzenie. Odbyła się nowelizacja ustawy o Narodowym Instytucie Wolności (NIW). Wprowadzono system, że ministerstwa mogą outsourcować obsługę dotacji do NIW-u.
Z punktu widzenia sektora to jest całkiem ważne. Istotne, czy Ministerstwo Obrony Narodowej będzie samodzielnie dysponować pieniędzmi, czy powie – drogie NIW-ie, dajcie NGO-som. Mogłoby się wydawać, że członkowie RDPP powinni być skonsultowani. Otóż z jakichś powodów uznano, że tej nowelizacji Departament nie skieruje do RDPP. Trafiło to do nas dopiero, bo Marszałek Sejmu uznał – a dlaczego to nie było skonsultowane z Radą?
Rafał Kowalski: Ja cenię NIW jako instytucję. Fundusz Inicjatyw Obywatelskich (FIO) – flagowy program. Tak samo Program Rozwoju Organizacji Obywatelskich (PROO). To są programy nie najgorzej wymyślone. Natomiast w momencie, kiedy pojawia się możliwość przekazywania przez ministerstwa – wiadomo, że ministerstwa, które od lat mają dobrze ułożoną współpracę z organizacjami, nie przekażą swoich najważniejszych programów do NIW-u. Jeżeli już coś zostanie przekazane, to coś małego, nieistotnego. I NIW w pewnym momencie będzie zbiorem kilku ważnych programów i mnóstwa mało ważnych.
Ja to porównywałem do Czarnego Kota – był taki budynek w Warszawie na dawnym rondzie Babka. Zaczął się od jakiejś bryły piętrowej, a potem zaczęto do niej doklejać klocki. Potworek sklejony z samowollek budowlanych. Obawiam się, że NIW może tak wyglądać. Bo jak na początku powstawał NIW, to zakładano, że powstanie główna strategia rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Powstały mniejsze programy, nie powstała strategia. Bez głównej myśli architektonicznej jest duże prawdopodobieństwo, że NIW zostanie takim Czarnym Kotem.
Michał Szymanderski-Pastryk: Ja jednak widzę korzyści. Mieliśmy takie dotacje w Ministerstwie Edukacji – pojawiły się duże pieniądze, 90 czy 120 milionów. Ministerstwo zrobiło trzy programy dotacyjne na edukację obywatelską. Od strony organizacyjnej był absolutny dramat. Umowy podpisywane po czasie, terminy na dwa miesiące, bajzel, wszystko na hypcika. Pytanie – czy NIW by się nie lepiej z tym wyrabiał?
To jest taki miękki hit. Softowy hit. Oprócz tego, że nie podoba mi się tryb, w jakim to przeprowadzono.
Moc Małych Społeczności – hit z zastrzeżeniami
Michał Szymanderski-Pastryk: Maj. Moc Małych Społeczności.
Rafał Kowalski: Sam pomysł na początku mi się zupełnie nie podobał. Ja nie lubię mantry – małe, lokalne, te, które jeszcze nie dostawały. Uważam, że to jest pomyłka, jeśli chodzi o rozdawanie środków publicznych. Tworzy to konkurujące ze sobą środowiska. I w badaniach Klonu ta lokalność naprawdę słabo wychodzi.
Michał Szymanderski-Pastryk: Co to znaczy?
Rafał Kowalski: To nie jest najważniejsza linia podziału. Te podziały są zupełnie gdzie indziej. To nie polega na tym, że jak ktoś jest z miejscowości 5 tysięcy mieszkańców, to jako organizacja ma gorzej, a ten w Warszawie lepiej. To zupełnie inaczej idą te podziały. Więc to jest narracja, którą nie akceptuję.
Natomiast – ten program został bardzo sprawnie przeprowadzony i zorganizowany. Harmonogram mógł się strasznie łatwo sypnąć. On miał grzech pierworodny – wymyślamy program, wystartuje w połowie roku i trzeba wydać pieniądze pod koniec roku. Klasyka. Ale udało się utrzymać założone terminy i to jest okej.
Problem z pomijaniem średniaków
Michał Szymanderski-Pastryk: Mnie boli w tym co innego. Ja się zajmuję wdrażaniem strategii i to, co zawsze robimy na początku, to jest diagnoza. I mam wrażenie, że wymyślono program, a później do niego dociągnięto problem. W tym wszystkim pomija się szalenie ważną grupę organizacji, czyli średnie organizacje.
Mamy w Polsce wykształconą w ciągu ostatnich 20–30 lat grupę takich średniaków powiatowych. Zatrudniają po dwie, trzy, cztery osoby. Może prowadzą centrum integracji społecznej. To są naprawdę fajne organizacje i to one są tymi lokalnymi hubami. Znają urzędników. Inicjowały powstawanie powiatowych rad działalności pożytku publicznego. Często zajmują się malutkim regrantingiem.
Mi zawsze świeci przykład Stowarzyszenia Warka z Warki. Organizacja zatrudniająca pięć osób, działająca świetnie lokalnie, miasto 10 tysięcy mieszkańców, znająca wszystkich w okolicy, regrantująca Mazowsze Lokalnie. To jest organizacja, do której ministerstwo powinno kierować program budowania lokalnej społeczności. A nie do organizacji, które dostaną 20 tysięcy i jak program się skończy za dwa lata, to nic im nie zostanie.
Rafał Kowalski: Małe lokalne powinny być wspierane lokalnie, a nie przez władzę centralną. Regranting jest w FIO, jest w Mocy Małych Społeczności, ale wszystko z metapoziomu. On powinien schodzić znacznie niżej. To jest moim zdaniem wizerunkowe działanie. Im bardziej środki idą z góry, tym są mniej skuteczne.
Michał Szymanderski-Pastryk: Jednocześnie na konferencji NIW-u rozmawiałem z organizacjami, które otrzymały te pieniądze, i one sobie je chwaliły. Nie chodzi o to, żeby im odbierać. One powinny te pieniądze dostać – tylko w ramach innej struktury. 70 milionów w sektor zawsze ma swoje zalety.
Nowelizacja ustawy o pożytku – totalny kit
Michał Szymanderski-Pastryk: Przechodzimy do dużego tematu. Nowelizacja ustawy o pożytku. To jest telenovela, która ciągnie się cały rok.
Rafał Kowalski: Na pewno najważniejszy proces, jeśli chodzi o regulacje dotyczące trzeciego sektora w 2025 roku. Rozczarowanie. W twojej nomenklaturze – kit.
Mamy ustawę o działalności pożytku publicznego, która jest najważniejszą ustawą dla trzeciego sektora. Przede wszystkim reguluje tryby zlecania zadań publicznych – współpracę finansową administracji publicznej, głównie samorządów, z organizacjami pozarządowymi. I te tryby nie są zmieniane. Podstawowy tryb to tryb konkursowy. I tak jest od dwóch dekad. Świat się totalnie zmienił. Konkursy to jest coś, co bardzo krępuje tą współpracę.
Została podjęta próba. Stworzony projekt, bardzo przemyślany, wprowadzający nowe tryby. Projekt stworzony w środowisku organizacji i samorządowców, konkretne zapisy ustawowe. Gotowy był co najmniej półtora roku temu. Przedstawiony jeszcze u pani Buczyńskiej, w grupach roboczych.
Jak to wyglądało od kuchni
Michał Szymanderski-Pastryk: Później pani Porowska została ministrą i powiedziała na konferencji NIW-u w 2024 roku, że sektorowi należy się nowelizacja ustawy o pożytku. Mieliśmy optymistyczne nastawienie. W końcu zniecierpliwiona grupa na czele z Cezarym Miżejewskim przedstawiła projekt nowelizacji, konkretne zapisy. I Rada jako cała przyjęła uchwałę – strona pozarządowa, samorządowa, ale uwaga – również strona rządowa.
Niestety nic z tego nie wyniknęło. Dowiedzieliśmy się od dyrektora departamentu, że są prace nad nowelizacją. Jak poprosiliśmy o projekt – dowiedzieliśmy się, że my jako Rada nie możemy zapoznać się z nim przed publikacją. Nasza rola została sprowadzona do zwykłego uczestnika debaty publicznej.
Ten nowy projekt w ogóle nie odpowiadał na oczekiwania sektora. Kwestii nowych trybów nie było. Jest legendarny dzień społeczeństwa obywatelskiego, odznaka – projekt nowelizacji ma sześć stron, a dwie strony są o tej odznace.
Negatywna opinia Rady – ewenement
We wrześniu RDPP zaopiniowała negatywnie nowelizację ustawy o pożytku, co jest ewenementem. Rada co do zasady nie opiniuje negatywnie. Tutaj jednoznacznie negatywnie, wskazując wiele problemów.
Mamy dwa problemy. Po pierwsze – nowelizacja nie odpowiada oczekiwaniom sektora. Po drugie – sam proces jest zaprzeczeniem dialogu. Samorządy nas jednoznacznie poparły – Związek Miast Polskich i Unia Metropolii Polskich. I na żadnym etapie nie usłyszeliśmy, co jest problemem.
Rafał Kowalski: Zabawne, że akt prawny taki ważny powstaje w Departamencie Społeczeństwa Obywatelskiego, który w gruncie rzeczy siedzi w Radzie Pożytku. Ma grupy przy przewodniczącym KPP. A mimo to nie wiadomo, kto to napisał, skąd się wzięło. Jest taki dziwny proces – departament z czymś przychodzi, opowiada, jak to będzie wyglądać, ale nie pokazuje. Potem dowiadujemy się z Rządowego Centrum Legislacji (RCL). To jest dla mnie niepojęte.
Topienie trybu
Moje wrażenie – ta mała nowelizacja to projekt konkurencyjny, który ma utopić dużą nowelizację. Organizacje z dobrą wolą dostarczają gotowy projekt. I mam wrażenie, że w departamencie powstaje coś takiego – co oni nam tutaj? My mamy przepchnąć coś, co oni sobie wymyślili? My zrobimy swoje.
I nagle okazało się, że do nowelizacji trybów dołóżmy jeszcze definicję organizacji pozarządowej, popracujmy nad statusem pożytku, dorzućmy wolontariat, no i ten 1,5%. Wszystkie te pomysły są słuszne, ale kompletnie nieprzedyskutowane. Jeżeli się je teraz rzuca, to się uwala tryby. To jest odwlekanie o 3–5 lat.
Michał Szymanderski-Pastryk: Zgadzam się – tryby powinny być wprowadzone w ramach małej nowelizacji. To nie jest kontrowersyjna zmiana. Jeżeli otwieramy puszkę Pandory w postaci 1,5%, to tego się nie da przeprocedować.
Na posiedzeniu listopadowym dyrektor Jachimowicz z departamentu powiedział, że do końca grudnia projekt zostanie wpisany do wykazu prac rządu. Nie został wpisany. Napisano nam maila – nie wyrobiliśmy się. Mówi się, że stanie się to w styczniu. Ale miało stać się w grudniu i nie stało się. Kit – totalny kit.
Rafał Kowalski: Najważniejszy proces w tym roku. Skończył się bardzo źle. Po prostu nie potrafimy zrozumieć, dlaczego dobry projekt nie jest przyjęty z otwartymi ramionami, tylko buduje się kolejne bariery.
Pieniądze z KPO – ominęły sektor
Michał Szymanderski-Pastryk: Ostatnia rzecz. Pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy (KPO).
Rafał Kowalski: Pieniądze z KPO? My trochę fetyszyzujemy te pieniądze z Unii Europejskiej, ale jak zobaczysz jaki jest ich udział w budżetach organizacji pozarządowych, to to nie jest duża pozycja.
Michał Szymanderski-Pastryk: Właśnie o to mi chodzi – było takie fetyszyzowanie tych pieniędzy, że jak runą, to będzie kupa pieniędzy.
Rafał Kowalski: Są ogromne, naprawdę, tylko nie dla organizacji pozarządowych. I nigdy nie były z dużym strumieniem kierowane do organizacji. To nie dotyczy tylko KPO. To dotyczy w ogóle funduszy europejskich. Organizacje od samego początku ogromną ilość pracy włożyły w to, żeby z tego tortu część pieniędzy szła do sektora. Jest kierowane tyle, ile jest kierowane, i to nie oznacza nic poza tym, że pozycja organizacji pozarządowych jest taka, jaka jest.
Michał Szymanderski-Pastryk: Czyli udział funduszy w budżetach organizacji świadczy o sile organizacji z punktu widzenia państwa.
Rafał Kowalski: To nie jest zasada specyficzna dla funduszy europejskich, ale w ogóle tego, jak nas państwo postrzega. Chociażby sukcesy zespołu Brzózki, który pracował chyba dwa miesiące – prawdopodobnie 20–30 nowelizacji w przeciągu pół roku. A my rozmawiamy z rządem od początku 2024 roku. Ile mamy oczekiwanych nowelizacji? Na palcach jednej ręki liczymy. Po prostu taka jest siła organizacji.
Życzenia na nowy rok
Michał Szymanderski-Pastryk: Rafale, koniec roku za nami. Zobaczymy, co nam przyniesie 2026 rok. Życzymy wszystkim organizacjom pozarządowym – czego życzymy? Na pewno wygrania różnych dotacji, chociaż wiemy, że tort jest ograniczony, a chętnych wielu. Ja życzę nam i rządowi chęci do dialogu. Usiądźmy, rozmawiajmy.
Rafał Kowalski: Ja bardzo życzę, żeby jakiś przełom nastąpił. Nie chodzi o kolejną nową osobę. Ale jakiś przełom w głowach. Nas i naszych partnerów po stronie rządowej i po innych stronach. Wydaje mi się, że taki przełom wreszcie kiedyś nastąpi. Czy to będzie 2026 – nie wiem. No ale jak już coś życzyć, to życzmy sobie w tym najbliższym roku.
Michał Szymanderski-Pastryk: Rafale, bardzo miło było mi cię gościć w Widoku z Trzeciego Sektora, na łamach ngo.pl, na których wy mnie gościcie. Mam nadzieję, że do zobaczenia za rok, a może wcześniej.
Rafał Kowalski: Zróbmy sobie taką tradycję. Strasznie mi wstyd, że tak się rozgadywałem. Nie wiem, czy w związku z tym w ogóle ktoś to obejrze.
Michał Szymanderski-Pastryk: Zobaczymy. W statystykach zobaczymy, kto wytrzymał do końca. Jeżeli ktoś wytrzymał – bardzo dziękujemy. Dziękujemy i dobrego nowego roku.
Rafał Kowalski: Do zobaczenia.
